Archiwa tagu: składanie model tomasz

Budowa modelu TO-MASZ – Model RC dla początkujących

Model należy do prostych w budowie, lecz każdy początkujący może mieć problem ze złożeniem swojego pierwszego modelu, dlatego powstał ten poradnik. Przystępujemy zatem do budowy. Części to nic innego jak cała masa różnych kawałków EPP i sklejki, z której będziemy budować całego TO-MASZA. W celu identyfikacji podajemy pełną specyfikację. Wersja lądowa: Wykaz elementów: Klatka podwozia opcjonalna mała klatka pod np. pływaki wręga silnika klatka podwozia blokada klatki podwozia opcjonalna mała klatka pod np. pływaki blokada opcjonalnej małej klatki szybka kabiny dźwignie sterów galanteria (pręty, druty, bowdeny, popychacze) koła kadłub skrzydła ster wysokości ster kierunku podwozie Przystępujemy zatem do pracy. Na pierwszy ogień idzie kadłub. Jako że TO-MASZ jest projektem wymyślonym i nie mającym odzwierciedlenia z postaci prawdziwego samolotu jego kształt i wygląd jest kwestią dowolną i można go dowolnie kształtować. Mnie osobiście urzekł jego kanciasty kadłub który do złudzenia przypomina mi GeeBee. Postanowiłem więc tylko delikatnie zaokrąglić kadłub i oszlifować. W pierwszej kolejności ścinamy krawędzie przy pomocy ostrego noża. A następnie przy użyciu papieru ściernego o ziarnistości „100” szlifujemy ścięte krawędzie na gładko. Jeśli ktoś nie lubi „kłaków” pozostałych po szlifowaniu EPP papierem, można przy użyciu opalarki lub nawet zapalniczki delikatnie przygrzać zeszlifowane krawędzie. Wszystkie włoski powinny ładnie nam się zatopić. Proszę pamiętać o ostrożności gdyż zbyt bliski kontakt ciepłego powietrza lub ognia wytopi nam dziurę w kadłubie.   Kiedy już mamy przygotowany kadłub, możemy sobie przygotować skrzydełka. Dla wyjaśnienia kliny ,które możecie znaleźć pomiędzy skrzydłem a „uszami” skrzydła to odpad, więc nie próbujcie ich wklejać. Przy pomocy kleju cyjano-akrylowego sklejamy „uszy” z płatami skrzydła, a następnie uzupełniamy ewentualne szczeliny rzadkim CA. Oczywiście szczeliny wypełniamy na górnej i dolnej części skrzydła. Potem to samo robimy z drugim skrzydłem. Kiedy nasze skrzydełka są już „uszate” należy je połączyć w całość. Ponieważ skrzydła będą wklejone w kadłub i dodatkowo usztywnione płaskownikami możemy połączyć je za pomocą kleju „Uhu Por” by precyzyjniej ułożyć sklejane krawędzie, utrzymując przy tym wymagany profil skrzydła. Smarujemy więc obie krawędzie klejem, czekamy ok.10 minut a następnie łączymy ze sobą dwie połówki mocno dociskając.   Teraz musimy odpowiednio usztywnić nasze skrzydło. W tym celu przykleimy do krawędzi spływu i natarcia dwa dołączone do zestawu płaskowniki węglowe 5x0.5mm. W pierwszej kolejności ucinamy płaskowniki na odpowiednią długość, równą długości prostej krawędzi spływu i natarcia. „ Na chłopski rozum” na długość płata głównego bez „uszów” Potem „łapię” końcówkę płaskownika na jednym końcu skrzydła klejem CA. Następnie to samo robię na drugim końcu skrzydła. Na koniec kładę skrzydło na płaskiej powierzchni i przyklejam kilkoma kroplami na środku skrzydła, by mieć pewność że płaskownik będzie leżał prosto i nie zwichruje skrzydła. Tak przychwycony klejem płaskownik przyklejam już na stałe klejem CA na całej powierzchni. To samo robimy dla drugiej krawędzi naszego skrzydła.   W efekcie końcowym powinno wyglądać to tak. Jeżeli znacie już malowanie swojego TO-MASZa to jest to dobry moment by pomalować skrzydło. Będzie łatwiej. Ja niestety na tym etapie jeszcze nie wiem jak będzie pomalowany , więc na razie się wstrzymam. Teraz pora zająć się resztą uskrzydlenia naszego modelu, czyli sterami wysokości i kierunku. Nie jestem zwolennikiem grubych i nie zaokrąglonych krawędzi , więc wszystkie krawędzie natarcia i spływu będę wykonywał na półokrągło. Jeśli wam się nie chce tego robić to możecie tego nie robić choć uważam że model może dzięki temu sporo zyskać, tym bardziej że będzie dość lekki więc im mniej oporów tym lepiej. W pierwszej kolejności zaznaczam sobie pisakiem połowę grubości pianki, by odciąć w miarę równo krawędzie pianki nie wichrując przy tym profilu sterów. Ścinamy ostrym nożykiem krawędzie pianki na wszystkich krawędziach spływu i natarcia, a następnie szlifujemy papierem ściernym o ziarnistości „100”. W efekcie powinniśmy uzyskać taki lub podobny efekt: To samo można zrobić z „uszami” skrzydeł, więc jeśli komuś chce się wracać do obróbki skrzydła polecam ściąć, wygładzić i opalić krawędzie „uszek” w skrzydłach. Kolejnym krokiem będzie usztywnienie naszych sterów. W tym celu wykorzystujemy płaskownik węglowy 3x0.5mm dołączony do zestawu. Docinam go tak, by wystarczył na ster wysokości oraz kierunku. Ja odciąłem 8cm na ster kierunku, a reszta poszła na ster wysokości. Nacinamy piankę na około 5mm i wciskamy do powstałej szczeliny płaskownik, po czym zalewamy CA. Wszystko robimy na desce montażowej by nie powstały zwichrowania podczas wklejania. Następnie wklejamy statecznik pionowy do poziomego, zwracając baczną uwagę na zachowanie kąta prostego pomiędzy nimi. Szczeliny uzupełniamy klejem cały czas kontrolując czy nie zmieniły nam się kąty. Z doświadczenia wiem, że po wklejeniu skrzydeł będzie ciężko utrzymać płaszczyznę z ogonem, więc na razie z wklejeniem gotowego ogona możemy się wstrzymać do momentu wklejenia skrzydeł głównych. Wtedy będzie nam łatwiej skorygować ew. niedociągnięcia. Ogonek odkładamy zatem w bezpieczne miejsce, by czekał na swoją kolej montażu, a zajmiemy się przygotowaniem kadłuba pod montaż elektroniki ,podwozia i usterzenia. Na pierwszy ogień idzie wręga silnika. Jak widać na załączonym zdjęciu wręga jest ciut za duża . Wycinamy piankę lutownicą ,by wręga leżała całą powierzchnią. Następnie kleimy wręgę do kadłuba przy pomocy żywicy epoksydowej lub CA dokładnie na środku gniazda. Montaż skrzydeł i wklejanie serwomechanizmów Kolejnym etapem przed montażem skrzydeł będzie wklejenie serwomechanizmów.  Służy do tego gniazdo przygotowane przez konstruktora umieszczone nad skrzydłami. Jeśli Serwa wchodzą zbyt ciasno to podtapiamy delikatnie lutownicą i wklejamy na „UHU POR”. Zanim wkleimy Serwa sprawdźmy jeszcze czy chodzą jak należy, żeby nie robić sobie później kłopotu. Kiedy Serwa są już osadzone musimy w skrzydełku wypalić dziurę by przepuścić przez nią przewody do serw, które pójdą do komory pod skrzydłami. W celu poprawnego osadzenia serw musimy wykonać gniazda w bokach kadłuba lub obciąć wystające elementy mocujące. Powierzchnia zewnętrza serwa powinna być zlicowana z bokiem kadłuba (serwa będą stykać się w kanale podstawami). Teraz możemy wkleić już skrzydło. W tym celu dobrze jest wyznaczyć miejsce klejenia kadłuba ze skrzydłem by nie pobrudzić widocznych powierzchni. Wkładamy więc skrzydło w gniazdo, ustawiamy dokładnie na środku i od góry płata delikatnie rysujemy linię wzdłuż kadłuba. Smarujemy klejem „UHU POR” obie części i dociskamy je do siebie po przeschnięciu kleju. Kiedy skrzydełko jest już na swoim miejscu przystępujemy do montażu ogonka. Podobnie jak w przypadku skrzydła zaznaczamy klejone powierzchnie i smarujemy „UHU POR-em” i kleimy po przeschnięciu. Sprawdzamy czy statecznik poziomy jest w osi ze skrzydłem zalewamy łączenia statecznika klejem CA i ponownie sprawdzamy. W ten sposób mamy możliwość korekty, gdyby coś nam się nie zgrało. Następny etap to montaż klatki podwozia oraz komory RC w której znajdą się odbiornik i akumulator. Regulator ze względu na chłodzenie lepiej niech zostanie na zewnątrz. Wykonujemy dwie klatki :małą tylną oraz dużą przednią. Trochę nietypowe rozwiązanie ponieważ z reguły wystarcza przednia klatka podwoziowa. Tutaj TO-MASZ nas zaskoczył (autor również), ponieważ model daje dwie wersje wykonania podwozia: wersja HYDRO (pływaki) oraz lądowa (podwozie). Jak już pewnie się domyśliliście tylna mała klatka ma posłużyć jako dodatkowe wsparcie dla pływaka. Dopuszczam też rozwiązanie zamienne czyli  łatwe przezbrojenie jednej wersji w drugą , ale to może jak model już będzie w jednym kawałku. Póki co nie mam pływaków więc będę budował wersję lądową , a tylna klatka będzie „na zapas”. Istotą klatki jest pewne mocne i bezpieczne trzymanie konstrukcji podwozia na miejscu przy starcie i przy lądowaniu. Dla zobrazowania przestawiam schemat konstrukcyjny obu wersji modelu: Wersja lądowa Wersja hydro Dwie płyty sklejkowe sklejone ze sobą i oddzielone od siebie elementem „1” tworzą ciasny klatkę, do którego wchodzi goleń podwozia (drut sprężysty 1,6mm) oraz element blokujący „5” który trzeba zabezpieczyć przed wysuwaniem za pomocą pojedynczego wkręta do mocowania serw wkręconego w klatkę podwozia. To doskonałe rozwiązanie które daje nam możliwość wymontowania podwozia i zmianę na np. pływaki. UWAGA przy klejeniu klatek należy zachować szczególną ostrożność , by nadmiar kleju nie wpłynął do środka klatki ponieważ nie będzie możliwości jego usunięcia. Zmontowane klatki powinny wyglądać jak na poniższym zdjęciu   W następnej kolejności wklejamy obie klatki do kadłuba. Niezbędne będzie delikatne podcięcie kadłuba o grubość klatek by podskrzydłowa komora rc mieściła się na swoim miejscu. Skoro klatki są już wklejone, możemy zmontować i włożyć podwozie by nasz TO-MASZ-ek stanął pewnie na kołach  Podwozie stanowi drut sprężysty na końcach którego musimy osadzić dołączone do zestawu kółka. Jedyny problem to ograniczniki. Możemy zastosować gotowe blokady na koła, lub zrobić je np. jak uczyniłem to ja z nakrętek M3. Nakładamy najpierw ograniczniki (nakrętki) od wewnętrznej strony koła i zalewamy żywicą epoxydową lub klejem typu Distal. Następnie nakładamy kółka i dostawiamy ograniczniki od zewnętrznej strony , również zalewając je klejem. Należy przy tym uważać by nadmiar kleju nie wpłynął nam pomiędzy oś a kółko z wiadomego powodu. U mnie wyszło to tak Całe zmontowane podwozie powinno wyglądać tak:   Podwozie możemy już włożyć do przedniej klatki. Skoro mamy zamontowane podwozie główne to możemy od razu założyć kółko ogonowe.   I wkleiłem pod kątem. Zawsze to będzie się coś kręcić a nie łapać przygodnie napotkane kawałki trawy i ziemi podczas lądowania. W kolejnym kroku zajmę się montażem popychaczy i dźwigni do sterów wysokości i kierunku. Wykorzystamy do tego dwa bowdeny z zestawu , drut stalowy jako popychacz oraz dźwignie sterów. Najpierw oczywiście mocujemy dźwignie popychaczy. Można wykorzystać te z zestawu , ale miałem lekki zapas swoich. Wklejamy je tak by przy ruchach sterów nie haczyły o kadłub , a linki dochodziły bez zagięć i łuków.     Następnie na jednym końcu każdego z popychaczy robimy tzw. „Z-kę” czyli zaczep na końcówkę popychacza. Zakładamy dźwigienki serw z zamontowanymi beczułkami regulacyjnymi na serwa. Łączymy za pomocą bowdenów z założonymi plastikowymi koszulkami dźwignie serw ze stosownymi dźwigienkami sterów. Staramy się ułożyć bowden tak by nigdzie nie był załamany ani zbyt mocno ugięty. Następnie delikatnie zaznaczamy jego linię przebiegu na kadłubie i nacinamy piankę ostrym nożykiem na głębokość ok.5 mm. Wciskamy bowden w nacięcie i zalewamy klejem CA. Jak widać popełniłem delikatny błąd i zaznaczyłem linię bowdenu pisakiem, który niestety rozmył się pod wpływem CA i ślad jest nie do usunięcia. Może jednak farba to pokryje Pozostaje nam dokończenie komory RC . Musimy zrobić w niej gniazdo na odbiornik i akumulator. Zanim jednak to zrobimy dobrze jest wyznaczyć środek ciężkości modelu który w przypadku TO-MASZa wynosi CG=55mm, czyli ¼ od krawędzi natarcia. Zaznaczamy pisakiem jak najbliżej kadłuba. Osobiście zawsze zaznaczam CG pinezkami , ponieważ są wypukłe i przy okazji nie ubrudzimy skrzydeł podczas wyważania. Zaznaczam środek ciężkości teraz, ponieważ będę dzięki temu mógł sprawdzić jak i gdzie mam wyciąć gniazdo pod akumulator. Każdy będzie mógł wyciąć je pod posiadany akumulator bez konieczności robienia zbyt dużej komory i przy zachowaniu prawidłowego środka ciężkości modelu. Skoro już będziemy zbliżać się do końca budowy i wyważania modelu, możemy w końcu zamontować silnik. Przy użyciu 4 małych wkrętów przykręcamy go więc na samym środku gniazda. Wskazówka dla początkujących. Jeśli wkręcamy wkręty do sklejkowego elementu, należy najpierw nawiercić otworki pilotujące (wiertłem przynajmniej o połowę cieńszym od wkręta) po to , żeby wkręt nie rozszczepił nam sklejki i łatwiej się go wkręcało. Jeśli przykręcamy elementy generujące wibracje jak np. silnik, smarujemy wkręty przed wkręceniem klejem elastycznym np. „UHU POR”, co uniemożliwi luzowanie się wkrętów podczas pracy silnika. Teraz mocujemy regulator obrotów. Ja zrobiłem to na kawałku rzepa, który przykleiłem na kleju „UHU POR”. Co prawda większość rzepów dostępnych na rynku jest samoprzylepna, ale z praktyki wiem , że fabryczny klej nie należy do najmocniejszych. Teraz zajmiemy się zamocowaniem odbiornika. Wykorzystamy do tego dolną – podskrzydłową część kadłuba. Zaznaczamy więc miejsce przejścia przewodów ze skrzydła oraz obrysowujemy kształt posiadanego odbiornika. Następnie przy pomocy lutownicy wycinamy gniazdo na głębokość trochę większą niż nasz odbiornik. Następnie przy użyciu ostrego nożyka wycinamy jeden bok naszej komory odbiornika. Pozostałego kawałka nie wyrzucamy, gdyż będzie on zaślepką komory. Tak przygotowany fragment kadłuba wklejamy pod skrzydłami. Kiedy nasz kadłub jest już kompletny, możemy podłączyć elektronikę do odbiornika i sprawdzić czy wszystko funkcjonuje prawidłowo. Jeśli wszystko jest w porządku, wkładamy odbiornik wraz z naddatkami przewodów i zamykamy naszą komorę elementem pozostałym po wycięciu boku komory odbiornika, blokując ja np. szpilkami lub dwoma kroplami kleju CA. Teraz możemy przystąpić do malowania modelu Malujemy dowolnymi farbami bo EPP jest zasadniczo odporna na większość dostępnych na rynku. Ja osobiście używam akryli w tubach. Malujemy wg. gustu , ale nie za mocno ze względu na wagę  Mnie urzekła jednak z pierwszych powstałych egzemplarzy nawiązująca do DUSTY-ego FIREMANA . Oczywiście musiałem wtrącić swoje „trzy grosze” i wyszło tak: Ostatnią rzeczą jaka zostanie nam do wykonania to komora pod akumulator. Należy ją wykonać w dolnej , pod skrzydłowej części kadłuba, w miejscu umożliwiającym wyważenie modelu za pomocą pakietu. Wyznaczanie położenia akumulatora: Najlepiej położyć posiadany akumulator na grzbiecie kadłuba w takim miejscu by model podparty w punktach CG utrzymywał równowagę. Następnie zaznaczamy położenie akumulatora w części podskrzydłowej i wykonujemy komorę odpowiadającą jego kształtom. Komora powinna być na tyle ciasna aby akumulator pasował na „wcisk”. Wykonujemy ją od strony po której poprowadzone mamy przewody oraz zamontowany regulator obrotów. Pamiętajmy o tym żeby model był jak najlżejszy. Nie powinno się go doważać ciężarkami jeśli nie ma takiej potrzeby i nadmiar masy na ogonie damy radę skompensować np. położeniem baterii lub regulatora.