Wszystkie wpisy, których autorem jest ElectronicRideTV

Budowa zasilacza warsztatowego regulowanego.

Witajcie! Chciałbym pokazać jak wykonałem swój zasilacz warsztatowy o dość pokaźnych parametrach nie dużym kosztem z elementów z odzysku i gotowych modułów.   Założenia były następujące: - prosta budowa w większości składająca się z gotowych elementów i modułów. - zasilacz musi posiadać ograniczenie prądowe, a także regulowany zakres od 0A do 3A  - wiadomo regulacja napięcia od 0V do 24V (jak wyżej im więcej tym lepiej). - chciałbym żeby cały zasilacz był możliwie niewielkich rozmiarów przez co bezproblemowy w transporcie. - może posiadać dodatkowe bajery, diody sygnalizujące zadziałania ogranicznika prądu (c.c.)   Wymagania są dosyć spore i obawiałem się, że i również takie będą koszty, więc najpierw udałem się na poszukiwanie części z któych zbuduje zasilacz. Wiadomo, głównym elementem każdego zasilacza  (jak i również najdroższym) jest transformator, czy to elektroniczny czy też zwykły, są to najwyższe koszty. Tak jak było już wspomniane, udałem się na poszukiwania, i   znalazłem starą centralkę od siłowników do bramy wjazdowej dwu skrzydłowej. Elektronika była spalona, jednak w środku był nieoceniony skarb... Klasyczny transformator zasilający siłowniki, a na nich widniał napis 24V. Strzał w dziesiątkę! Napięcie sięgające 24V jak  i wydajność prądowa która musiała "uciągnąć" dwa skrzydła bramy czyli na oko okolo 4A  Brzmi imponująco i tak wygląda! Po wykręceniu z obudowy, moim oczom ukazała się naklejka znamionowa, a na niej takie informacje:   Mając trafo, od razu sprawdziłem, czy w czasie przepięcia w sieci, nie zostało uszkodzone uzwojenie pierwotne. Jednak po sprawdzeniu, uzwojenie pierwotne oraz wtórne byly w jak najlepszym porządku. Znalazłem również mostek prostowniczy i po podpięciu do sieci na uzwojeniu wtórnym napięcie sięgało 24VAC, a za mostkiem prostowniczym 36VDC (bez obciążenia). Jest mała różnica, ponieważ po przemnożeniu 24V przez pierwiastek z 2 wychodzi 34VDC a  miernik pokazał 36VDC dlaczego? Otóż, jak widać na tabliczce znamionowej transformatora, napięcie zasilania to 230VAC i przy tym napięciu, napięcie na uzwojeniu wtórnym, powinno wynosić 34VDC. Jednak po pomiarze napięcia sieciowego miało ono 240VAC i się wszystko wyjaśniło. Co do wydajności prądowej, spotkałem sie z oznaczeniem 110VA. Pierwszy raz spotkałem się z taką jednostką Voltamper, na szczęście mamy XXI wiek i po wpisaniu frazy w wyszukiwarkę  było jasne już na nie 80% a 100%.  Moje przypuszczenia okazały się słuszne, że jet to wolt x amper, czyli po przekształceniu 110VA / 24VAC = 4,58A,  w przybliżeniu 4,6A - jest to moc pozorna uzwojenia wtórnego. Mając już trafo i mostek, przyszła pora na dobór przetwornicy o odpowiednich parametrach. Najbardziej do tych parametrów pasowała przetwornica bazująca na module XL4015E, o prądzie szczytowym 5A i napięciu do 35V. Dodatkowo przetwornica ta pojawiła się w sklepie z nakładką w formie wyświetlacza LED, wyświetlających napięcie i natężenie na jej wyjściu. Przetwornica posiada możliwość płynnej regulacji napięcia i natężenia poprzez potencjometry wieloobrotowe 10KOhm. Dodatkowym atutem jest to, że przetwornica informuje o zadziałaniu zabezpieczenia prądowego, poprzez diodę LED, jak i posiada 2 diody LED, sygnalizujące ładowanie i naładowanie ogniw litowych. Przetwornica jest małych wymiarów, co akurat jest dużym atutem (patrz założenia projektu). Kupując przetwornicę, nabyłem również grube przewody, cienkie przewody serwa, gniazda i wtyki bananowe, HX2S, diody led, potencjometry 2x 10KOhm i 2x 1KOhm (do regulacji zgrubnej i precyzyjnej), a także radiator na moduł XL i parę innych drobiazgów. Mając już wszystkie potrzebne elementy, przyszła pora na obudowę, jednak nie znalazłem odpowiedniej, któa by mi się spodobała. W głowie miałem obraz, jak powinna wyglądać całość mając na uwadze niewielkie rozmiary i tak oto zaprojektowałem i wydrukowałem taką oto nasadkę na transfomator, w której znjadzie się cała elektryka. Tylna osłona posiada wyżłobienie, dzięki czemu idealnie pasuje do obudowy. Wydrukowałem również dystanse, które wkleiłem w obudowę i do których przykręcone są  przetwornica i wyświetlacz. Przykręcony wyświetlacz   Zastąpienie potencjometru wieloobrotowego, jednym zwykłym, nie daje możliwości dokładnej regulacji. Zrobiłem więc regulację zgrubną i precyzyjną,  jak jest  w większości zasilaczach warsztatowych. Potencjometry łączymy tak jak na zdj powyżej, czyli w potencjometrze precyzyjnym (1KOhm) łączymy razem 2 nóżki, a te łączymy do skrajnego wyprowadzenia potencjometru zgrubnego (10 KOhm). Następnie do skrajnych wyprowadzeń połączonych potencjometrów, podłączamy skrajne napięcia, którymi będziemy operować, a środkowe wyprowadzenie pot. zgrubnego to sygnał wychodzący. Jeżeli zdarzy się, że kręcąc w lewo, zakres się zwiększa, a chcemy żeby się zmniejszał, wtedy należy odwrotnie podłączyć przewody napięciowe. Połączone wnętrze wygląda tak     Jak widać, równolegle z mostkiem prostowniczym, połączony jest kondensator o pojemności 1000uF, który ma filtrować zasilanie, magazynować energię i oddać gdy jej zabraknie - jak to kondensator. Więcej na ten temat na końcu wpisu. Wszystko wpakowane w obudowie,  jak widać mieści się, a nawet zostaje sporo miejsca   Również po zamontowaniu na trafo w środku zostaje sporo wolnego miejsca Prezentacja efektu końcowego :)     Również dokładność wskazań jest bardzo bobra, jak widać! Napięcie maksymalne Pod obciążeniem wskazania nie odbiegają od tych, które wskazuje miernik. Na koniec, pomimo wielkiej satysfakcji i poprawnym działaniu, nie byłem do końca zadowolony. Znalazłem wiele błędów technicznych i elektrycznych, które muszę poprawić, więc na pewno pojawi się jeszcze wpis na temat mojej "mini" przetwornicy warsztatowej xD W takim razie, zadacie pytanie,  co jest do poprawy?  Śpieszę z odpowiedzią,  po pierwsze i najważniejsze, marnuje się ogromny potencjał przetwornicy, czyli wydajność prądowa 5A. Żeby wykrzesać bezpieczne 4A dla trafo, przetwornica musi mieć lepsze chłodzenie pasywne, a może nawet pokuszę się o aktywne z automatyczną regulacją obrotów? Kto wie... Następny problem / nie problem - jeden kondensator 1000uF, to zdecydowanie za mało, z tego co wywnioskowałem, po prześledzeniu wielu wątków na forach.  Więc zrobię baterię kondensatorową i to chyba by było  na tyle (na razie xD). Do następnego! Pozdrawiam! Cześć! Arek :)

Stacja kontroli temperatury z alarmem na dalekie odległości z możliwością rozbudowy.

Witam. Chciałbym podzielić się swoim projektem DIY, który wykonałem dla kolegi. Projekt jest dalej wspierany i rozbudowywany o kolejne elementy, także w najbliższym czasie mogą pojawić się nowe wpisy prezentujące nowe możliwości systemu. Na początek może sama idea projektu i jego założenia. Pomysł jak już wspomniałem podrzucił kolega, który zimą korzystał z przydomowej sauny. Jednak musiał pokonywać dystans z domu do sauny  ok. 50 m. w celu sprawdzenia temperatury nagrzania sauny. Nie było by to problemem teraz w lecie, jednak zimą sprawa nie była za ciekawa, a stacje pogodowe i inne czujniki wysyłające temperaturę na odległość albo gubiły zasięg już po paru dniach albo temperatura w saunie była za wysoka (120 st.) i nadajniki odmawiały posłuszeństwa. Na spotkaniu towarzyskim kolega opowiedział mi całą sytuację i tak oto narodził się pomysł czujnika temp. na odległość. Zapoznałem się z sytuacją, kolega przedstawił oczekiwania, ja dodałem coś od siebie i wyszły nam poniższe założenia projektu:  Projekt miał być bezprzewodowy, a sygnał miał być emitowany na odległość 50 m. otwartej przestrzeni i 2 ściany w domu. Oczywiście nadawanie i odbiór temperatury z sauny i wyświetlenie jej na wyświetlaczu LCD, tak więc 2 moduły: nadawczy i odbiorczy. Dodałem od siebie możliwość ustawienia alarmu temperatury, po której przekroczeniu miał włączać się buzzer sygnalizujący osiągnięcie ustawionej temp. w saunie (nie trzeba co chwilę sprawdzać i specjalnie chodzić do kuchni, a także nie trzeba pamiętać o sprawdzaniu :D). Nadajnik i odbiornik mają być zasilane z sieci i być w obudowach. Czujnik temp. musi dokonywać pomiaru temperatury sięgającej 130 stopni C. No to tyle z założeń, wszystko było już ustalone więc pozostało nic innego jak wykonanie projektu. Jak widzicie kolega ma saunę także koszta nie musiały być cięte a ja mogłem puścić wodze fantazji xD No więc pewnego zimowego wieczoru zacząłem kompletować potrzebne elementy: Oczywiście potrzeba czegoś co to ogarnie i jakoś tak padło na ATmega328p a konkretnie Arduino pro mini. Dlaczego Arduino, a nie goła atmega, lub inne cusik? Podobne koszty, stabilizator, rezonator i goldpiny na pokładzie więc wybór był prosty, choć na pewno znajdą się osoby co powiedzą po co od razu atmega i to jeszcze328p! No ale cóż chciałem żeby projekt był przyjemny, i łatwy w ewentualnych dalszych upgreydach :p I właśnie również z tego powodu zdecydowałem się na płytki prototypowe a nie na trawienie laminatu, choć tak mogłem wyprowadzić sygnały, zasilanie i masy no ale cóż lubię lutować i plątanine kabelków. Teraz dalsze elementy czyli najważniejszy czujnik temp, który postanowiłem umieścić również w odbiorniku. Jako, że 125 stopni to taka przyjazna temp dla większości czujników to wybór padł na popularne Dallas 18b20 - tryb pasożytniczy, dokładność, i cena przemówiły na jego korzyść (choć każdy może sb dać jaki mu się żyd nie podoba). Dalej myślałem o zasilaniu... Czy 12V i przetwornica step-down, czy jakieś zasilacze 5V i bezpośrednio do VCC pro mini, czy jakiś zasilacz 9V do stabilizatora pro mini? Pomysłów było sporo, lecz po próbach postanowiłem spróbować na zasilaczach USB 5V 1A i sprawdzić już z gotowym projektem. To akurat element nad którym pomyślę później i nie muszę podejmować już ostatecznej decyzji. Wyświetlacz to LCD 4x20, po prostu ze względów estetycznych i potrzebnego miejsca pod nim na elektronikę. Następnie moduły komunikacyjne na daną odległość i przeszkody w formie 50 cm. ścian. Postanowiłem sprawdzić najpierw tanie moduły RF do arduino na interface TTL, a także odległość jaką proponuje producent czyli 150m. Jednak po próbach okazało się, iż nawet z antenami zasięg ledwo wystarczał na 50m i jedną 20cm. ścianę. W dodatku pomyślałem, że fajnie by było mieć komunikację w obie strony i np. włączać światło z domu w środku sauny, czy też sam piec (gdyby był elektryczny a nie na drewno jak ma kolega xD), jak i również wysłanie sygnału SOS do domu w razie potrzeby, który uruchomi buzzer, i inne bajery. Wtedy pojawił się pomysł aby wykorzystać moduły HC-12 433Mhz, które działają na magistralę UART za pośrednictwem pinów RX i TX. Wykorzystałem je ponieważ nie było dostępnych nRF24L01 ze wzmacniaczem, które są trochę tańsze  no ale los tak chciał. Zacząłem od konfiguracji modułów HC-12, w których ustawiłem za pomocą komend AT największą moc nadawania, odpowiedni kanał i inne (polecam filmik na youtube gdzie pan fajnie przedstawia działanie i konfigurowanie modułów). Po pozytywnym teście przesłania informacji z jednego Arduino do drugiego podłączyłem na płytkach stykowych zestaw nadawczy, odbiorczy i zabrałem się do pisania wsadów: ODBIORNIK:  /* HC-12 odbiornik */ #include <SoftwareSerial.h> #include <OneWire.h> #include <DallasTemperature.h> #include <Wire.h> #include <LiquidCrystal.h> #define ONE_WIRE_BUS 4 //pin 4 w arduino cz. temp. OneWire oneWire(ONE_WIRE_BUS); // uruchomienie onewire DallasTemperature sensors(&oneWire); // PODPIĘCIE LCD: RS-12, RW-14, E-11, D4-7, D5-8, D6-9, D7- 10 LiquidCrystal lcd(12, 14, 11, 7, 8, 9, 10); //GND SoftwareSerial mySerial(2, 3);  // RX, TX do hc12 String temp1; int a = 0; //int tempsauna; //String ustTemp; int ustTemp; int odczytanaWartosc; int alarm; int buzerPin = 13; void setup() { lcd.begin(20, 4); pinMode(buzerPin, OUTPUT); Serial.begin(9600); // ardu - komp mySerial.begin(1200); // ardu - HC-12 sensors.begin(); //rozpoczęcie pomiaru lcd.print("     SAUNA"); //pierwszy wiersz lcd.setCursor(0, 1); // drugi wiersz lcd.print("   INICJALIZACJA"); //drugi wiersz lcd.setCursor(0, 2); // 3 wiersz lcd.print("   PROSZE CZEKAC"); //3 wiersz lcd.setCursor(0, 3); // 4 wiersz lcd.print("BY. A. Wolak ABC-RC"); //4 wiersz delay(3000); lcd.clear(); } void loop() { lcd.setCursor(0, 0); // I wiersz lcd.print(" KONTROLER SAUNA"); // mapowania alarmu odczytanaWartosc = analogRead(A2); ustTemp = map(odczytanaWartosc, 0, 1023, 22, 140); lcd.setCursor(0, 3); // IV wiersz lcd.print("Temp. alarmu: "); lcd.print(ustTemp); lcd.print(" st"); // czujnik przy odbiorniku temp w pokoju sensors.requestTemperatures(); //wyslij o uzyskanie temp Serial.println("Temp. czujnika odbiornika"); Serial.println(sensors.getTempCByIndex(0)); lcd.setCursor(0, 2); // II wiersz lcd.print("Pokoj temp: "); lcd.print(sensors.getTempCByIndex(0)); //odczytanie wartości czujnika lcd.print(" st"); //lcd.print(""); // odczytywanie z nadajnika HC-12 if (mySerial.available() > 1) {    //sprawdź bufor UART hc-12 String temp1 = mySerial.readString(); Serial.println(temp1); lcd.setCursor(0, 1);                        // I wiersz lcd.print("Sauna temp: "); lcd.print(temp1); lcd.setCursor(15, 1);                  // I wiersz wyś. pow. 100 st. lcd.print(" stC "); if (temp1. toInt() >= ustTemp) {   // warunek alarmu i przekształcenia na int digitalWrite(buzerPin, HIGH); lcd.clear(); lcd.setCursor(0, 1);                      // I wiersz lcd.print("!!!!!! ALARM !!!!!"); lcd.setCursor(0, 2);                   // II wiersz lcd.print("Temp. PRZEKROCZONA !"); lcd.setCursor(0, 3);                    // IV wiersz lcd.print("Temp. sauny: "); lcd.print(temp1); } else { digitalWrite(buzerPin, LOW); } } }   NADAJNIK:  /* Nadajnik HC-12 czuj. temp dallas */ #include <SoftwareSerial.h> #include "DHT.h" #include <OneWire.h> #include <DallasTemperature.h> #define ONE_WIRE_BUS 5 //pin 5 w arduino cz. temp. sygnał OneWire oneWire(ONE_WIRE_BUS); // uruchomienie onewire do dallasa DallasTemperature sensors(&oneWire); SoftwareSerial mySerial(2, 3); // RX, TX do HC-12 // sensors.requestTemperatures(); //wyslij o uzyskanie temp String temp; void setup() { Serial.begin(9600); mySerial.begin(1200); sensors.begin(); //rozpoczęcie pomiaru } void loop() { Serial.print("Requesting temperatures..."); sensors.requestTemperatures(); //wyslij o uzyskanie temp Serial.println("DONE"); Serial.println(sensors.getTempCByIndex(0)); int a = (sensors.getTempCByIndex(0)); String temp1 = temp + a; mySerial.println(temp1); Serial.println(temp1); delay(1000); }   Oczywiście nie obyło się bez problemów, przestojów i innych uprzykrzeń życia, np. nie działało mi mapowanie Stringa więc musiałem przerzucić na int. Jednak ostatecznie dałem radę... Nie jestem mistrzem ani zawodowcem co do pisania programów, ale ten wykonuje się tak jak założyłem więc jak dla mnie jest ok. W programach użyłem dodatkowych portów UART (biblioteka SoftwareSerial) na pinach 2 i 3, aby można było w łatwy sposób wgrać nowy program. Po próbie generalnej na stole z dodatkowymi elementami jak potencjometry, przyszła pora na wykonanie ostatecznego prototypu. W tym celu powstał rysunek techniczny obudowy, schematy i pozostało nic innego jak wykonanie. Na początek lutowanie nadajnika i jego głównych elementów: pro mini, LCD, HC-12, tzn. gniazd na goldpiy do płytki prototypowej:   Jak widać wszystkie elementy mogą zostać wymienione, lub odczepione w razie potrzeby. W czasie gdy lutowałem przewody połączeniowe to drukowała mi się obudowa 3D, która ostatecznie wygląda tak:   Jak widać oczywiście w obudowie jest otwór na wyświetlacz 4x20, 2x potencjometry: jeden do kontrastu, drugi do ustawienia wartości temp. alarmu, a także otwór na czujnik ds18b20 i przełącznik alarmu (odcina zasilanie buzzera). Na początku chciałem włączać i wyłączać alarm systemowo, ale brakło mi miejsca na wyświetlaczu, dlatego pojawił się zwykły przełącznik odcinający zasilanie od buzzera. Alarm można również wyłączyć ustawiając najwyższą temp. a żeby sprawdzić, czy działa ustawić najniższą (22 st. można zmienić w programie). Tak prezentuje się już gotowa całość odbiornika i nadajnika. W nadajniku czujnik posiadam przylutowany bezpośrednio pod mikrokontroler, ponieważ w przyszłości mogą pojawić się przekaźniki i inne pierdoły (może). Tak wygląda ekran po podłączeniu zasilania:   Tak po rozruchu:     A tak, gdy włączy się alarm:     Nadajnik prezentuje się w taki sposób: Składa się z obudowy, gniazda zasilania, arduino pro mini, modułu HC-12 i przewody idące do czujnika dallas.   Wszystko dobrze działało na zasilacze 5V - 1A więc przerobiłem tylko 2 przewody USB na końcówkę jack DC i wszystko pięknie śmiga, a co ważniejsze kolega jest bardzo zadowolony :) Wykaz części: 2x Arduino Pro mini LCD 4x20 2x HC-12 płytka prototypowa buzzer z generatorem 2x gniazdo DC 2x zasilacz 5V - 1A 2x potencjometr 2x gałka do potencjometru 2x czujnik temp. dallas 18b20 parę gniazd kołowych / goldpin 40szt. przedłużki kołowe gniazda do wyświetlacza jak ktoś nie ma  to potrzebny jest programator do pro mini np. taki najtańszy przewody każdy jakieś tam ma myślę Wszystkie części kupiłem w sklepie abc-rc.pl ponieważ tam były najtańsze i to mój zaufany dostawca. No i to by było na tyle, mogę jeszcze zdradzić, że obecnie pracuje nad włączaniem światła i przyciskiem SOS.

Pokojowy schładzacz powietrza.

Witajcie, chciałem się podzielić swoim nowym projektem a jest nim mini klimatyzacja. Słoneczko ostatnimi dniami niemiłosiernie grzeje, a temperatura w moim pokoju (na poddaszu) rośnie w oczach! Aby dało się spokojnie spać postanowiłem wykonać pokojową mini klimatyzację, urządzenie, które chociaż trochę schłodzi powietrze w pokoju. Szperając w internecie znalazłem wiele różnych konstrukcji od prostszych po te bardziej rozbudowane. Ja z braku finansów i czasu postanowiłem wykorzystać rzeczy, które już posiadałem i moim wzorem był przykład "klimy" z wykorzystaniem lodu. W swoim projekcie postanowiłem wykorzystać właśnie lód, którego mam jak lodu xd. Konstrukcja jest prosta złożona z uszczelnionego klejem na gorąco zasilacza komputerowego (samej obudowy), wentylatora (który był w nim zamontowany oryginalnie), oraz aluminiowych przegród w środku, które mają za zadanie oddawać zimno z zimnej wody po rozpuszczeniu się lodu. Nad wszystkim czuwa arduino uno które gromadzi informacje z dwóch czujników temperatury (dallas DS18B20) i wyświetla je na wyświetlaczu lcd 16x2. Jeden termometr mierzy temperaturę w pokoju i jeżeli ta wzrośnie powyżej ustawionej za pomocą potencjometru lub pilota to arduino uruchamia wentylator po przez przekaźnik (chciałem użyć tranzystora, lecz brakło już miejsca na płytce stykowej). Uruchamia się przekaźnik i zamyka obwód wentylatora, który tłoczy ciepłe powietrze do naszej obudowy po brzegi wypełnionej lodem. Drugi termometr mierzy i wyświetla temperaturę schłodzonego powietrza przez naszą klimatyzację. Jeżeli nasz zapas lodu się skończy, (a wysytarcza on na ok. od 40 do 100min. w zależności od temperatury w pokoju), wtedy powietrze, które wychodzi z naszej klimy staje się cieplejsze. Wtedy tą zmianę odczytuje nasz czujnik i jeżeli temperatura powietrza z naszej klimatyzacji jest o 1 stopień niższa niż pokojowa to arduino uruchamia buzer, lub diodę LED które informują nas, iż zapas lodu się skończył. System ten ma swoje wady ale i zalety. Do zalet na pewno można zaliczyć: schładza temperaturę powietrza i wytwarza chłodny, przyjemny powiew. jest mało prądożerny. prosty w obsłudze i budowie. nawet daje radę Jednak nie jest doskonały i oto jego wady: słaba wydajność (przez to, że jest energooszczędny). zwiększa wilgotność powietrza. trzeba uzupełniać zapasy lodu. Mój system nie został jeszcze kompleksowo sprawdzony pod względem wydajności, ponieważ teraz gdy ukończyłem projekt temperatury zewnętrzne były nie za wysokie, lecz podzielę się obserwacjami z weekendu. A więc tak temperatura zewnętrzna w południe osiągnęła 23 stopnie a w pokoju panowały przyjemne 22 stopnie. Nie było potrzeby włączać urządzenia, lecz chciałem przetestować swój ukończony system. Powiem tak w słoneczne dni temperatura w pokoju rośnie do wieczora, słońce nagrzewa wnętrze pokoju, a jak mamy włączone urządzenie no to efektu brak, no może nie tyle brak co jest on mizerny. Zdecydowanie lepiej radzi sobie po zachodzie słońca. Wtedy to zaobserwowałem spadek temperatury w moim pokoju o ok 0,5 stopnia co 25-30min. Przy wymiarach mojego pokoju a jest on dość sporawy (ok. 5 x 4,5 x 2,5m.). W mniejszych pomieszczeniach efektywność wzrośnie. Następnego dnia gdy na zewnątrz panowało 29 stopni a w moim pokoju 25 to sytuacja wyglądała następująco. Lód topniał ciut szybciej a temperatura wyjściowa spadła do 14 stopni, lecz na kilkanaście minut i wraz z roztapiającym się lodem wzrastała co jest gorszą wiadomością. Także tempo schładzania bardziej nagrzanego powietrza wydłużało się. I nasz system automatycznie potrzebuje więcej czasu i lodu aby schłodzić nasz pokój i jeżeli nie kładziesz się spać o 21 to system zdąży trochę schłodzić nasz pokój o parę stopni. Resztę obserwacji będę dodawał w komentarzach.  A oto parę fotek projektu:

Arduino platforma mobilna własnej konstrukcji na IR.

Już od najmłodszych lat fascynowały mnie urządzenia elektroniczne a zwłaszcza zabawki zdalnie sterowane RC. Zawsze chciałem zbudować samodzielnie taki pojazd, a teraz marzenie stało się rzeczywistością gdy mam do dyspozycji mikrokontroler ARDUINO UNO. Ale najpierw trzeba było się wiele, wiele nauczyć aby w ogóle móc myśleć o takim projekcie. Po paru tygodniach zabawy z pisaniem wierszy poleceń postanowiłem zrealizować dziecięce marzenie. A więc najpierw zgromadziłem potrzebne elementy jakie będą mi potrzebne do budowy "platformy mobilnej". A więc wygrzebałem zestaw napędowy z jakiegoś autka, zestaw metalowych płytek śrub i nakrętek z których budowało się czołg, trzecie kółko z krzesła brata, nie mówcie mu ciekawe kiedy zauważy jego brak :) Po zgromadzeniu wszystkich potrzebnych części mechanicznych i złożeniu ich przyszła kolej na części elektroniczne. A więc nasz mikrokontroler, następnie znalazłem dwa tranzystory MOSFET polowe z zasilacza komputerowego,  dwie diody Zenera i odbiornik podczerwieni z radia. Po złożeniu projektu przyszedł czas na napisanie programu. To nie była prosta sprawa, ale po paru godzinach mój sketch był już wgrany do mikrokontrolera a więc przyszła pora na jazdę testową. Lecz nie wszystko poszło po dobrej myśli, samochodzik odbierał tylko jedną komendę i nie reagował na inne. I zaczęła się jazda pod górkę co poszło nie tak? Przecież wszystko jest poprawnie podłączone, a więc wina programu. Modyfikowałem go, przerabiałem, pisałem dodatkowe warunki, lecz to nic nie dało. Za każdym razem był ten sam efekt. Właśnie wtedy doszło do mnie że program musi być dobry i sprawdziłem czy w ogóle nasz kontroler i odbiornik podczerwieni odbierają sygnały z pilota. Okazało się, iż po odłączeniu silników wszystko działało poprawnie.  W monitorze szeregowym pojawiały się komendy jakie wysyłałem z pilota. Czytałem wiele for i dowiedziałem się, iż przyczyną wszystkich moich problemów były zakłócenia które produkowały silniki. Jestem nowicjuszem dlatego przestrzegam wszystkich z tego miejsca przed ZAKŁÓCENIAMI!!! Ponieważ potrafią skomplikować nie jeden projekt. Rozwiązaniem mojego problemu było zastosowanie paru kondensatorów. Tutaj przedstawiam i szczegółowo opisuję projekt: